Archive for the ‘Historie’ Category

Wylot do USA

środa, lipiec 4th, 2007

Tak jak kiedyś obiecałem w mojej historii otrzymania wizy do USA , napiszę ze dwa słowa o tym jak dotarłem za ocean. A z lekka jest o czym opowiadać, bo to nie było zbyt normalne.

Zaczęło się  oczywiście od szukania najtańszego połączenia - samolotu do New York.

Cóż, zacząłem główkować i szukać tego czegoś na internecie. Pierwsze co to zacząłem przeglądać i zaznaczać aukcje na niemieckim ebay. Tutaj jest całe mnóstwo ciekawych propozycji. Mnie interesowały przede wszystkim nie te reklamowe, a raczej te gdzie ktoś, komu nagle coś wypadło nie mógł skorzystać z kupionego przez siebie biletu. Ot, takie małe, prywatne Last Minute. Dodatkowym bardzo ważnym warunkiem było to , aby sprzedający miał odpowiednią ilość pozytywnych opinii, co mogłoby zagwarantować pozytywny przebieg transakcji - to raczej nie podróż do supersamu, gdzie można się wrócić spokojnie… Problemem był oczywiście wylot z terenu Niemiec i dotarcie tam - kto chciałby na darmo jechać do Dusseldorfu, po to aby dowiedzieć się, że sprzedający to oszust.

Przez około dwa miesiące obserwowałem aukcje i brałem w kilku udział, ale niezbyt szczęśliwie. Szukałem naprawdę taniego zakupu, najlepiej z wylotem z Berlina. W końcu znalazłem osobę, która na dwóch aukcjach sprzedawała dwa bilety do Nowego Jorku z wylotem z Dusseldorfu. Jedna z aukcji miała cenę 80 EU !! Właśnie na nią się “przyczaiłem” i UDAŁO się - kupiłem ten bilet za 105 EU. Był to lot z firmą LTU. W ramach biletu samolotowego do NY miałem też darmowy przejazd pociągiem na terenie Niemiec z dowolnego miejsca na lotnisko ! Musiałem jeszcze dopłacić 50 EU za zmianę rezerwacji. Czyli 155EU zabilet do Nowego Jorku i z powrotem.

OK zacząłem szukać połączenia ze Szczecina do Dusseldorfu, ale ponieważ trochę bałem się korzystać  z pociągów (nie mogłem sobie pozwolić na spóźnienie na samolot) postanowiłem pojechać autobusem - czyli dołożyłem kolejne 200 zł na transport do Dusseldorfu, ale co tam to i tak tanio jak barszcz.

Rano po dojechaniu do Dusseldorfu to już pikuś - lokalnie pociągami, czy ichnimi Bahnami na lotnisko i JUŻ !!   brr….dreszczyk, bo nigdy nie leciałem samolotem, nigdy nie byłem na lotnisku, a tu nagle pierwszy raz i to w obcym mieście i w obcym języku.

Spoko, spoko, nic strasznego, jakoś sobie poradziłem z odprawą (nawet udało mi się załatwić miejsce przy oknie). Dalej już nie było tak różowo. Po przejściu przez wszystkie bramki, po zdejmowaniu i prześwietlaniu butów, dotarłem do poczekalni, gdzie….., gdzie dowiedziałem się , że samolot się popsuł (dobrze, że na ziemi) i wylecimy dopiero za 8 godzin……taaaaa, 8 godzin w poczekalni na lotnisku…miło, miodek…..na szczęście miałem świeżo kupionego Ludluma zatem jakoś czas przeleciał.

Doczekałem się wreszcie !! Wsiadłem do samolotu ! Dreszcz emocji - wszystko nowe. Rozumiem co drugie słowo z wypowiadanych przez stewardesy. Szukam kamizelki ratunkowej….dowiaduje się jak zapiąć pasy..

OK wsio się udało, kołujemy……i ziuuuuu do góry !!! normalny ODLOT !!! nigdy czegoś takiego nie czułem !!! doznania MIÓD !! nagle samolot przestaje się wznosić !! kładzie się na bok i skręca  - ja leżę bokiem i obserwuję ziemię…za chwilę prostuje się i znowu POWER do góry !!

kurcze pisząc te słowa zatęskniłem do tego !!! Właśnie wchodzę na ebay szukać kolernego biletu !!

Kiedyś opiszę powrót z Nowego Jorku - też był ciekawy

Commodore 64

piątek, maj 18th, 2007

Czy wiecie co to jest ?
Pewnie większość nie ma pojęcia o tym. To KULTOWY komputerek.
W 1988 roku dostałem takowy w prezencie. Miał całe 64kilobity pamięci RAM!!
Jakie GRY tam były ?? ODLOT. dobra była Raid Over Moscow !!

Teraz przypomniałem go sobie jak wpadłem na stronkę o commodore64

SUPER idea. RELAX
Muszę poprosić kogoś , żeby zainstalował mi na mojej stronce…blogowej…hehehehe

Jak dostałem wizę do Stanów…

środa, maj 9th, 2007

Trafił mi się ktoś do odwiedzenia w Stanach i postanowiłem tam pojechać.
Pierwszy krok to oczywiście WIZA .

OK, “wszedłem” na stronę Ambasady USA i poczytałem przewodnik

Następnie zabrałem się za wypełnianie odpowiedniego formularza…trochę zagmatwany i trzeba pisać po angielsku.
Taaak, tylko nie mam jeszcze konkretnej daty wyjazdu, ani miejsca dokąd pojadę……OK, wpisałem przybliżoną datę, na necie znalazłem jakiś średni hotelik w NY i wpisałem ten adres.
Reszta jakoś poszła…..

Teraz fotograf…..jak ja nie lubię chodzić do fotografa….ale jakoś poszło - Pan coś tam oponował na wielkość i wymagania fotografii, ale zrobił.

Następnie telefon do Ambasady, aby się umówić na spotkanie - też jakoś poszło - termin na za dwa tygodnie OK.

Czas leci……wyjazd pociągiem nocnym do Warszawy. W Warszawie zimno (marzec) - zbyt lekko się ubrałem - nowe jeansy, koszula + krawat i do tego lekki płaszcz….

eh..dotarłem do Ambasady. Tutaj tłumek ludzi przed wejściem. Policjanci z kałachami….
Jakaś fura chce wjechać do ambasady - jest zdrowo trzepana, lusterkami oglądane podwozie…

Powoli wchodzimy do przedsionka - pierwsze upokorzenia - obmacywanie, oddanie telefonów i innych elektronicznych śmieci, pasek też zabrali….

OK, za przedsionkiem robi się nowa kolejka do budynku ambasady…stoimy na dworzu (marzniemy) , jakiś człowieczek chodzi i wstępnie sprawdza dokumenty…
Co chwila głos z głośnika wzywa kolejna osobę do wejścia do Ambasady…zupełnie jak jakiś bigbrother…..ok, powolutku do przodu.

Wchodzę….kilka stanowisk z panienkami, coś tam prostego do wypisania, oddaję dokumenty , dostaję “numerek” i idę dalej do piwnicy…hehehe

OK, tutaj już kupa ludzi siedzi na krzesełkach w pierwszych rzędach i nasłuchuje o co konsul pyta, jak przebiega rozmowa…ogólnie widać strach w oczach ludzi…..

OK, ponieważ chcę jechać czysto turystycznie, to “wali” mnie to jak nie dostanę wizy….siadam na końcu i czytam książkę - coś Ludluma..hehehe, ale pasuje do miejsca…

Czas nadszedł..mój numerek, zostawiam wszystko i idę leniwie do okienka…
Do Pana konsula dzień dobry ( po polsku ) , Pan konsul po polsku i rozmowa….

- a po co Pan jedzie ? - odpowiedziałem jakieś dwa, trzy słowa.
- czy ma Pan w Polsce mieszkanie, dom ? - nie, ale chcę się budować, tu mam akt notarialny o zakupie ziemi, mogę pokazać……nie, nie trzeba pada odpowiedź..

Pan konsul klepie coś na klawiaturze (może gra w tetrisa ??) , mija 10 sekund i :

- Dziękuję, to wszystko………

hm…mała konsternacja - co jest grane…..

- Dostał Pan wizę - zapraszam na górę……

no tak….45 sekund rozmowy z Panem Konsulem i po wszystkim - pozytywnie.

Ciekaw jestem czy to losowanie ? czy co ? nie mam pojęcia co ? ale wizę dostałem…..hehehe - looozik